poniedziałek, 4 czerwca 2012

Dyplom

Zdążyło się przerzucić kilka kartek w kalendarzu od momentu gdy ostatnio coś tu pisałam. To był czas dla mnie bardzo trudny, intensywny fizycznie jak i psychicznie. Jednym z wyników tego czasu zmagań z sobą samą jest dyplom licencjacki, złożony w dziekanacie przed kilkoma dniami. 

[cyt. Obiecałam, skończyć... Niniejszą prace dedykuję... Mamie, w dwa lata po tym jak odeszła.]

Skończyłam.

2 komentarze:

  1. To pewnie zabrzmi jak z amerykańskiego filmu, ale... byłaby z Ciebie dumna.

    OdpowiedzUsuń